Bukowina Tatrzańska Pokaż tło strony
45. Góralski Karnawał
Zobacz program imprezy
więcej »
Piękne widoki online
Kamery internetowe na żywo!
więcej »
Szukasz pokoju? Chcesz promować swój obiekt?
Zobacz naszą bazę noclegową
więcej »
Autorskie fotopejzaże w naszym backgroundzie
aby zobaczyć kliknij "pokaż tło"
więcej »

Szukaj w serwisie

Pogoda więcej »

Wtorek (10-24)
temp.: 3°C
opady: 0mm

Panoramy

Historia Białki

16 lutego 2011 | Miejscowość

               Białka Tatrzańska  to jedna z najdłuższych podhalańskich wsi – rozciąga się bowiem wzdłuż rzeki Białki na długości około 8 km. Pierwszy raz Białka w kronikach pojawiła się, podobnie jak sąsiednia Bukowina Tatrzańska,  w roku 1624 , w spisie wsi przejmowanych przez Mikołaja Komorowskiego. Nie wiadomo kiedy dokładnie powstała osada, gdyż nie zachował się dokument lokacyjny, ale uważa się że było to ok. 1616 roku. Zaś za oficjalny początek wsi uznaje się datę 20 czerwiec 1636 roku, gdy król Władysław IV nadał Wojciechowi Nowobilskiemu przywilej królewski i tym samym ustanowił go sołtysem Białki. Z przywilejem tym łączyło się także nadanie rozległych terenów tarzańskich, do których należał także Rybi Staw ( dziś Morskie Oko). Według źródeł białczańscy sołtysi parali się, jako właściciele hal nad Morskim Okiem, wypasem owiec ale ponoć także zbójnictwem.

               Kolejne przywileje zezwoliły na przekazanie sołtystwa synowi Wojciecha Nowobilskiego i zatwierdziły, że sołtystwo białczańskie tak długo będzie w rękach Nowobilskich dopóki dziedzicom nie zostanie wypłacona jego wartość. Przez dziesięciolecia stan zasiedlenia wioski był niewielki, gdyż jak podają źródła w 1765 roku w Białce było tylko 27 domostw, ale już w roku 1880 – 227.

               W 1773 Podhale, a w raz z nim Białka przeszło pod zabór austriacki i pod rządami austriackimi zostało aż do roku 1824.  Gdy w czasie prowadzenia przez Austrię wojen z Napoleonem doszło do uszczuplenia skarbu austriackiego zapadła decyzja, iż sprzedaż dóbr nowotarskich miałaby ten skarbiec zapełnić. W 1824 na publicznej licytacji Białkę wraz z pozostałymi 15 wsiami sprzedano Emanuelowi Homolacsowi za kwotę 65.030 złotych reńskich. Niestety nieudolna gospodarka kolejnego właściciela dóbr –  niemieckiego bankiera  Ludwika Eichborna doprowadziła go do bankructwa i znów dobra zakopiańskie wystawiono na sprzedaż. Hrabia Zamoyski ponoć jeszcze kilka godzin przed licytacją pytał swoją matkę „Matko, czyż nie ma  w życiu momentów,  gdy trzeba umieć popełnić szaleństwo? A jeśli ja je popełnię, czy zechcesz mnie pobłogosławić?” Owym szaleństwem miał być zakup majątku, na który składały się głównie wyniszczone rabunkowym wyrębem lasy, majątku, który miał przynieść raczej potrzebę wielkich inwestycji niż zysku. Ale Zamoyski, traktujący obronę ziem polskich za swój obowiązek mimo, iż nie udało mu się zebrać funduszy u galicyjskich magnatów,  9 maja 1889 roku na publicznej licytacji w Nowym Sączu zakupił z własnych pieniędzy dobra zakopiańskie wraz z należącą do nich sekcją białczańską.

               Niedługo potem za sprawą księcia Christiana Hohenlohego, który w 1879 nabył od węgierskich magnatów Polocsayów dobra jaworzyńskie, rozgorzał międzynarodowy, bo toczący się pomiędzy Polską a Węgrami ( a właściwie między Polską a Galicją) spór o Morskie Oko. Hohenlohy dążąc do powiększenia prywatnych posiadłości zajmował bezprawnie tereny przygraniczne w pobliżu Morskiego Oka należące do Polski, a użytkowane przez górali z Białki. Finał sporu znalazł się w parlamencie wiedeńskim, a ten z kolei sprawę ustalenia granicy politycznej przy Morskim Oku powierzył Międzynarodowemu Sądowi Polubownemu. Sąd w Grazu orzeczeniem z dnia 13.09.1902  położył kres sporom i ustalił granicę zgodnie z propozycją Polaków głównie dzięki znakomitej obronie polskiego historyka ustroju i prawa polskiego profesora Oswalda Balzera. Ogromna, niedoceniana rola w utrzymaniu Morskiego Oka w granicach kraju należy do ówczesnego właściciela dóbr zakopiańskich. Hrabia Zamoyski przez czas trwania sporu nie tylko organizował i opłacał swoistą partyzantkę – służbę leśna pilnującą terenów wokół Morskiego Oka, polowania na spornym terenie czy akcje usuwania węgierskich głazów granicznych ale także osobiście interweniował w sprawie polskiej w Sejmie, ministerstwie w Wiedniu i u wielu wpływowych osób. Pisał artykuły do gazet ukazujące wagę przygranicznego sporu, aż w końcu sprawa ustalenia granicy przy Morskim Oku  zajmowała całą opinię publiczną. W tym czasie można było usłyszeć głosy, że więcej jest hałasu o kilka skał i kamieni, niż gdy dokonywano rozbioru Polski. Pewnemu dygnitarzowi, któremu zamieszanie wokół Morskiego Oka się nie podobało, Zamoyski zabrał kapelusz i udał, że chce na nim usiąść. Dygnitarz, widząc co czyni Zamoyski podniósł alarm. Na co Zamoyski miał odpowiedzieć „Panie, robisz tyle hałasu o kapelusz wartości kilku koron, a Polska ma być cicho, gdy jej zabierają najpiękniejszy kawałek ziemi?”



Baner rhSPORT